Trudności w łazience

łazienkaKażdego dnia napotykam na swojej drodze jakieś trudności. Szczególnie, jeśli pod uwagę wezmę remont – a właściwie wykańczanie wszystkiego w nowym domu, które mam wrażenie trwa już całą wieczność. Zajęliśmy się kompleksowo wszystkimi pomieszczeniami – co było błędem, mogliśmy robić po kolei to nie byłoby tyle bałaganu… Przyszedł właśnie czas na łazienkę. Mąż pojechał jeszcze do sklepu po kleje do glazury i parę innych rzeczy – głównie chemia budowlana. Zanim wrócił z tego zatłoczonego miasta, to było już późno. Trzeba było znów wykańczanie odłożyć na następny dzień. Codziennie patrzyłam na nieskończoną łazienką, a miałam ochotę na relaksującą kąpiel w nowej wannie. Chyba szybko się jej nie doczekam niestety. Pozostało mi położyć się spać, bo rano znów do pracy. Liczyłam na to, że może w ciągu weekendu uda się zrobić nieco więcej niż do tej pory. I nie byłoby tak źle, gdyby nie fakt, że mąż z kolei musiał wyjechać w weekend w delegację. Koniec końców łazienka wciąż zostaje niemalże do zera rozkopana. Pieniądze przeznaczone na ten cel kończą się, a ja mam osobiście wrażenie, że trzeba tu będzie wpakować jeszcze naprawdę sporo kasy… No ale cóż – takie jest budowanie – nie do ogarnięcia kosztowo.